W wieży będą restauracje - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

W wieży będą restauracje

O rewitalizacji dawnej rzeźni, rynku architektonicznym i obiektach w Zabrzu, które chciałby zmodernizować, opowiada Adam Radzimski, założyciel biura architektonicznego BAAR.

* Na razie najbardziej znany projekt, który wyszedł z biura BAAR, to rewitalizacja całego kompleksu dawnych Zakładów Mięsnych „Maćko”. Proszę o niej opowiedzieć.

Kilka lat temu firma Multus kupiła od likwidatora zakładów cały ten teren, w rejonie ul. Pułaskiego i Szczęść Boże. Większość obiektów była w złym stanie technicznym, zaniedbana, zniszczona. Dzięki determinacji właściciela powoli zaczęła sie ich modernizacja. Moje biuro przygotowało koncepcję rewitalizacyjną, która pokazywała, jak ten teren może wyglądać w przyszłości. Teraz krok po kroku te pomysły są realizowane. Na pierwszy ogień poszedł budynek starej dyrekcji, budynek położony na końcu ulicy Szczęść Boże. Wykorzystano w nim m.in. specjalne tynki do renowacji obiektów zabytkowych. Modernizacja tego budynku jest już zakończona. Obecnie kończy się renowacja sąsiedniego budynku, tak zwanej nowej dyrekcji. Inwestor robi wszystko, by zachować jego pierwotny kształt. Kolejnym etapem będzie rewitalizacja najbardziej charakterystycznych obiektów – wieży i chłodni. Wieża jest obiektem technologicznym, związanym z przylegającą do niego chłodnią. Z tego powodu te obiekty będą rewitalizowane wspólnie.

* Według wstępnych planów w wieży ma powstać restauracja…

Nawet kilka restauracji, dwie lub trzy. Natomiast w budynku chłodni, który zostanie nadbudowany, zaplanowano część bankietowo – konferencyjną, a w suterenach – część handlową.

* Największe zainteresowanie budzi chyba szklana restauracja na szczycie wieży.

To, co na razie zrobiliśmy, to jedynie odrestaurowanie istniejących budynków. W kolejnych etapach zadanie jest trudniejsze, bo całkowicie zmieniona zostanie funkcja kolejnych obiektów. To wymusza między innymi zwiększenie powierzchni użytkowej, a także dostosowanie starego obiektu do nowych wymogów prawnych. Doszliśmy do wniosku, że, by być uczciwym wobec odbiorców, trzeba zrobić to na zasadzie kontrastu. Części nowej architektury są w jak najbardziej współczesnym stylu, a część historyczna zostaje w prawie niezmienionym kształcie. W ten sposób nie udajemy i nie przekłamujemy, na przykład dobudowując nowe części w starym stylu. Całość będzie bardzo czytelna dla odbiorców.

* Emocje wzbudza zwłaszcza nadbudowa – przeszklona restauracja nad wieżą.

To nada obiektowi nową jakość. Rozmaitych ciekawych wież jest w Polsce pewnie z kilkaset, odrestaurowanych i funkcjonujących co najmniej kilkanaście, między innymi w Pszczynie, we Wrocławiu, w Giżycku. Ale takiej, w której zostanie połączona historia z nowoczesnością, ze skybarem, z którego będzie się rozciągał widok na całe miasto – jeszcze nie ma. Dzięki temu ten obiekt zaistnieje w Polsce i regionie.

* Ile ta śmiała wizja będzie kosztowała?

To zależy od właściciela i od standardu, który będzie miał docelowo powstać. Obecnie jesteśmy w połowie projektu budowlanego, więcej szczegółów będziemy mogli zdradzić po jego ukończeniu. Generalnie to na pewno kwoty rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Inwestor planuje pozyskać część pieniędzy w programach rewitalizacyjnych, dofinansowywanych z Unii Europejskiej, w rozmaitych konkursach, związanych z ochroną zabytków.

* Czy termin otwarcia restauracji na 2017 rok jest realny?

Prawdopodobnie nie. Wiele procedur administracyjnych jest długotrwałych. Obiekt niby nie jest formalnie zabytkowy, ale cała idea urbanistyczna musiała zostać skonsultowana z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Pewnie sporo czasu zajmie też walka o finanse.

* Nie samą rzeźnią żyje jednak biuro architektoniczne BAAR. Wśród waszych realizacji widziałem też ciekawy „dom na krawędzi”, który został zbudowany w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej.

To ciekawy projekt, budynek powstaje pod Krakowem, dla rodziny fotografów. Jest położony na pochylonym terenie, przez co sprawia wrażenie, jakby był oderwany od ziemi i mógł zsunąć się z tej góry. Część dzienna ma piękne panoramiczne przeszklenie na południową dolinę. W założeniu ma inspirować, mobilizować jego mieszkańców do pracy twórczej. I chyba się to udaje.

* To zupełnie inna praca niż modernizacja byłych zakładów  mięsnych.

Jesteśmy na rynku od trzech lat i na razie trafiają nam sie skrajnie różne projekty. Teraz na przykład robimy w Zabrzu projekt połączenia trzech niezależnych mieszkań w jeden luksusowy apartament. W Poznaniu, w samym centrum, naprzeciwko Starego Browaru, wykonujemy projekt nadbudowy wiekowej kamienicy. Powstanie w niej piękny obiekt handlowo – biurowo – mieszkalny.

* Czy po ukończeniu studiów, a przed założeniem własnego biura, zdobywał pan doświadczenie w innych pracowniach?

Po skończeniu uczelni krótko pracowałem w Szkocji, jako pomocnik architekta. Potem przez 6 lat zdobywałem doświadczenie w jednej z najsłynniejszych polskich pracowni architektonicznych, należącej do Roberta Koniecznego, która regularnie zdobywa mnóstwo nagród za swoje realizacje. Sporo się tam nauczyłem, projektowano głównie budynki mieszkalne z najwyższej półki, dla bogatych klientów. Gdy stwierdziłem, że już niczego więcej tam nie osiągnę – odszedłem i założyłem własną pracownię.

* Proszę opowiedzieć o lokalnym i regionalnym rynku architektonicznym. Jest na nim duża konkurencja?

* Rynek jest trudny, jak każdy, szczególnie, gdy zaczyna się działalność. W Zabrzu jest kilka pracowni, ale… rzadko kiedy bezpośrednio ze sobą konkurujemy, prawie się nie znamy. Każde biuro ma swój styl, w naszym mieście bardziej konkurujemy z pracowniami z Katowic czy innych miast. Zlecenia zdobywa się, jak wszędzie, przez przetargi, konkursy, szczególnie, jeśli mówimy o zleceniach publicznych, ze strony miast, gmin czy spółdzielni. Wśród inwestorów prywatnych liczy się też polecenie – ludzie boją sie wybrać architekta tylko na podstawie tego, co widzą na jego stronie internetowej, wolą, by polecił im kogoś znajomy. My mamy to szczęście, że robimy potężne zlecenie, związane z zakładami mięsnymi, do tego dokładamy mniejsze projekty. Z każdym następnym pozyskanym zleceniem powinno być nam łatwiej o kolejne. Biuro na razie jest małe, na stałe pracujemy w dwie osoby, ale w razie potrzeb mamy wielu znakomitych współpracowników, fachowców, którzy mogą wykonać dla nas konkretne prace.

* Jak wygląda Zabrze okiem architekta? Czy są obiekty, o których myśli pan: „na to miałbym fajny pomysł”?

W Zabrzu jest sporo starych ciekawych obiektów poprzemysłowych, które niszczeją i mogłyby być dla architekta wyzwaniem. Myślę tu przede wszystkim o dwóch wieżach ciśnień, które od lat nie mogą doczekać się rewitalizacji. Chętnie wziąłbym się za niepozorny, ale piękny budynek dawnej fabryki paluszków przy ul. Pawliczka. Aż się prosi, by powstały tam piękne lofty. Świetnym przykładem udanej modernizacji poprzemysłowego obiektu jest w Zabrzu Szyb Maciej. Mnie jednak interesują głównie takie obiekty, w których do starej bryły można dołożyć cos swojego, jakąś nowoczesną część. Sama renowacja starych obiektów jest mniej ciekawa. Jeśli chodzi o nowe obiekty, nie ma w Zabrzu jakichś architektonicznych perełek. Ze zbudowanych w ostatnich latach ciekawy jest budynek ZUS, a także nowy kościół w Kończycach.

* Twoje biuro jest zaangażowane w projekt Archikids. Powiedz o nim kilka słów.

To doroczne warsztaty dla najmłodszych, które organizujemy z kilkoma biurami z Katowic i Fundacją Nowy Nikiszowiec. Organizujemy je w czerwcu w Katowicach w Nikiszowcu. To największe w Polsce edukacyjne zajęcia architektoniczne dla dzieci, podczas których mogą zaprojektować fikcyjne miasta. Dostają konkretne zadania, zaprojektowanie fabryki, domów, sklepów, pod nadzorem architektów. Może kiedyś uda się zrobić takie zajęcia w Zabrzu, na przykład na Borsigwerku.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Komentarze są zamknięte.